Poznajmy się
Śpiewanie w dzieciństwie kojarzyło mi się z tymi wszystkimi pięknymi odczuciami i myślami, które napływały do mojej głowy, gdy patrzyłam na wysokie drzewa w wietrze i niebo
z uciekającymi chmurami.
Praktykuję śpiewanie od kiedy pamiętam. Poświęciłam temu całe swoje dotychczasowe życie, od najmłodszych lat czułam rytm, świetnie słyszałam i fascynowałam się tymi, którzy występowali na scenie. Gdy byłam bardzo malutką dziewczynką, zaczęłam śpiewać, z potrzeby serca.
W czwartej klasie podstawówki pani od języka polskiego jako pracę domową zadała nam napisanie wiersza ,,o sobie”.
Wychowałam się w domu w lesie, wśród sosen i brzóz… dlatego moim pierwszym zachwytem w życiu była przyroda. Zaraz po niej, gdy trochę podrosłam, pojawiła się muzyka. I tak pozostało do dziś. To moje dwie największe pasje i radości.
Śpiewanie od zawsze było dla mnie czymś naturalnym. Zanim okazało się, że mam dobry głos, ja już wiedziałam, że jakaś siła ciągnie mnie w tym kierunku. Śpiewałam w przedszkolu, w domu, później w każdej ze swoich szkół. To było coś, co lubiłam najbardziej.
W wieku trzynastu lat, trafiłam do Studia Artystycznego Grażyny Orszt-Alber w Sulejówku. To był jeden z najważniejszych momentów w moim życiu. Jako osoba pochodząca z zupełnie niemuzycznej rodziny, niemająca nigdy styczności z ludźmi, dla których muzyka jest wielką pasją i jednocześnie sposobem na życie, doznałam niesamowitego odkrycia.
Nagle spotkałam na swojej drodze ludzi, wspaniałych Artystów, którzy potrafili o muzyce i śpiewaniu rozmawiać. To był dla nich ważny temat. Czułam, że każdy z moich nauczycieli po pierwsze jest wspaniałym, dobrym i uczciwym człowiekiem, po drugie praktykiem z ogromnym doświadczeniem w zawodzie i po trzecie teoretykiem.
W Studio Artystycznym, do którego uczęszczałam z pasją i niezłomnym zapałem, chłonąc każdą naukę „jak gąbka” – jak mawiała Pani Grażyna Alber, oprócz poszerzania umiejętności wokalnych, wartością szczególnie docenianą była wrażliwość.
To dzięki wrażliwości śpiewanie mogło stać się czymś więcej niż tylko wydawaniem dźwięków ze swojego aparatu mowy. Dzięki wrażliwości na świat możliwe było uczynienie ze śpiewania sztuki, czegoś cennego i ważnego – nie tylko dla siebie samego, ale również dla słuchaczy. Śpiewanie zawsze musiało nieść za sobą historię, opowieść, serce. Dopiero wtedy stawało się wartością samą w sobie.
Koncert dla WOŚP, 2007 r. Mój pierwszy, poważny występ w życiu. Na zdjęciu jestem wraz z koleżankami ze Studia Artystycznego.
Dla młodej nastolatki, którą byłam, największą nagrodą w życiu stało się dumne spojrzenie mojej nauczycielki po koncercie. Jej ciepły uśmiech, pełen radości
i satysfakcji z mojego rozwoju.
Serdeczny uścisk dłoni i oklaski publiczności były czymś, czego wartości nie dałoby się przełożyć na pieniądze.
Koncert ku pamięci Henryka Albera, wybitnego gitarzysty (na fotografii w tle), na zdjęciu: Bartek Alber i ja, 2009 r.
Nie wiem kim byłabym dziś, gdyby nie moi nauczyciele, którzy oprócz wiedzy i umiejętności zawodowych wsparli moją wrażliwość i delikatność. Powiedzieli mi, że to skarb i dar.
Piwnica pod Harendą, z zespołem Swingin’ Waves, 2013 r.
Nauczyli mnie, że żeby śpiewać, trzeba być sobą, bo tylko autentyczność tworzy prawdziwego artystę. Umiejętności mają sens tylko wtedy, gdy idą w parze z pełnym zaangażowaniem.
Miałam wielkie szczęście spotkać na swojej drodze takich Mistrzów. Do dziś korzystam z ich mądrości.
Pięć lat w Studium Artystycznym Alber ukształtowało mnie jako wokalistkę i człowieka, co również ma swoje odzwierciedlenie
w pracy jako trener wokalny.
Po dyplomie w Studium Wokalnym, rozpoczęłam śpiewanie w zespołach, w agencjach eventowych, pracowałam jako chórzystka w projektach muzycznych, próbowałam różnych dróg i często błądziłam, czując zawód i niezadowolenie z kierunku, w którym aktualnie szłam.
Jednocześnie w moim życiu pojawił się nowy wątek. Dołączyłam do amerykańskiej organizacji kształcącej trenerów wokalnych Institute for Vocal Advancement. Zaczęłam szlifować swój głos u trenerów światowej klasy, takich jak Jeffrey Skouson, Spencer Welch, Linda Tomkinson czy Matteo Mazzuca.
IVA bazuje na Speech Level Singing, innowacyjnej technice wokalnej stworzonej przez Setha Riggsa, nauczyciela takich gwiazd jak m.in. Michael Jackson, Prince, Barbra Streisand czy Jennifer Lopez. Stale rozwijam się pobierając lekcje u certyfikowanych trenerów tej metody i uczestnicząc w konferencjach metodyki nauczania.
Dzięki tej technice, którą zrozumiałam na własnym głosie, udało mi się zniwelować moje problemy techniczne, takie jak przepowietrzanie niskich dźwięków i zaciskanie się na górnych.
Przez lata borykałam się z pewnymi problemami natury technicznej, które utrudniały mi pełne cieszenie się śpiewaniem, traktowałam swój głos zbyt siłowo. Miało to swój charakter, a nawet wielu zwolenników, którym podobało się takie brzmienie mojego głosu. Niestety brak techniki powodował, że „zdzierałam się” po kilku godzinach śpiewania. To było dla mnie ogromnie frustrujące. Brak pełnej kontroli nad głosem i umiejętności używania go w sposób zdrowy i fizjologiczny, powodował u mnie chrypkę.
Z punktu widzenia tzw. emisji głosu – posiadałam naturalną muzykalność – byłam naturszczykiem, ale moja technika wymagała korekty.
Miałam problem ze znalezieniem nauczyciela emisji, który w skuteczny sposób pomógłby mi ten problem rozwiązać. Niestety nikt nie był w stanie oduczyć mnie złych nawyków emisyjnych. Wielu mówiło mi, co jest źle, ale nikt nie potrafił pokazać mi i nauczyć mnie, jak to zmienić.
To skłoniło mnie do szukania dalej, zaczęłam pogłębiać wiedzę z zakresu technik SLS i IVA, praktykować te techniki, pobierać lekcje u trenerów z USA, uczestniczyć w kursach, szkoleniach, konferencjach dotyczących głosu w Polsce i zagranicą. Okazało się, że „da się!”.
Okładka płyty z autorskim ujęciem polskich kolęd, 2013 r.
Im dalej jestem w drodze jako trener wokalny, tym więcej do głowy przychodzi mi pytań, na które szukam odpowiedzi u najlepszych specjalistów i ekspertów w dziedzinie głosu i śpiewania na świecie. Czerpię wiedzę zarówno od doświadczonych nauczycieli wokalu jak i lekarzy foniatrów, logopedów i fizjoterapeutów. Wyznaję holistyczne podejście do głosu.
W zakresie moich zainteresowań w ostatnim czasie jest Physiological Voice Training wg dr Huberta Noe (lekarz foniatra) i Flow Phonation, nastawione na prawidłową, fizjologiczną fonację.
Regularnie uczestniczę w konferencjach organizowanych przez Polskie Towarzystwo Audiologiczne i Foniatryczne oraz w kursach organizowanych przez Stowarzyszenie Wokalistów MIX.
Poszerzam swoją wiedzę i doświadczenie w zakresie Techniki Alexandra dla muzyków mających problem ze stresem i tremą podczas wystąpień publicznych.
Pracuję metodami pracy z ciałem, głosem i oddechem. Uczestniczyłam w wielu warsztatach znanych metod (Metoda Feldenkraisa, Joga Kundelini).
Na zdjęciu wraz z moją uczennicą – Polą Gontarską, 2021 r.
Od czterech lat pomagam wokalistom – w każdym wieku – odkrywać i ulepszać głosy, zachowując ich indywidualność.
Problemy wokalne, z którymi przychodzą do mnie moi uczniowie, okazują się często punktem wyjścia do podróży ku ich samorealizacji i osobistemu spełnieniu. Możliwość towarzyszenia zarówno początkującym jak i zaawansowanym wokalistom w tej podróży jest dla mnie przygodą i przywilejem.
W swojej pracy kieruję się szacunkiem dla indywidualności każdego człowieka oraz jego historii zarówno wokalnej, jak i życiowej.
Jako wokalistka
i twórczyni
jestem stale w drodze
